Są
miejsca w sieci, które często i chętnie odwiedzam. Ich adresy znam na pamięć, a
nowe wpisy inspirują, pomagają, kształtują. I tylko jeden z nich jest blogiem książkowym.
Jesień zdecydowanie nie jest moją
ulubioną porą roku. Czeka mnie szpetnej aury czas, z pochmurnymi porankami, deszczowymi
dniami i zimnymi wieczorami. Pomyślałam więc, że trochę je ubarwię.
Jestem leniem. Nawet nie chcę
liczyć, ile razy obiecywałam sobie, że następnego dnia wstanę rano i zabiorę
się za dawno odkładane rzeczy. Nigdy mi się to nie udało. Zawsze wybierałam
sen, przestawiałam budzik o 15 minut, a potem o kolejne, aż z drzemki robiła
się godzina. Albo dwie. Po śniadaniu snułam się po domu, udając, że coś robię,
a tak naprawdę nie robiłam nic.
To
nie tak, że nie wiedziałam, kim jest. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że lubi
stawiać kubek z herbatą na książce albo chodzić w trampkach. Że jej miłością
jest Sergio Ramos, a ulubioną postacią Severus Snape. Pewnych rzeczy się jednak
nie spodziewałam.
Jeśli jesteś brunetem albo
szatynem, masz na półce książki, nie palisz, a nieśmiałość nie jest twoją cechą
– to świetnie. A najlepiej, jakbyś jeszcze lubił gotować. Bo wiesz, u mnie z
tym średnio. A tak właściwie to słabo. Nawet bardzo.
Jak zacząć blogować, które wpisy są
najbardziej popularne i jak wygląda współpraca z wydawnictwami - to tylko
nieliczne z pytań, na które odpowiedziałyśmy podczas konferencji na Wydziale
Politologii UMCS.
Ponad
ośmiuset. Tylu jest w Polsce specjalistów od zabezpieczania śladów. Czytamy o
nich w niemal każdym kryminale, często też widzimy na ekranie. Zastanawialiście
się kiedyś, jak zostać jednym z nich?
Długo szukałam dla siebie gazety.
Na półce przyjaciela powiększała się kolekcja „Agory” i „Forbesa”, a na mojej
stały tylko książki. Kupowałam tygodniki opinii, ale nigdy żadnego nie
przeczytałam w całości. Za mało mnie interesowały, a potem były już nieaktualne.
Kończyły niechciane, zapomniane i z zakładką w połowie. Poddałam się. Minął
jeden rok, drugi. Niczego się nie spodziewając, jak zwykle rano, przeglądałam
Instagram. I nagle ją zobaczyłam – okładkę pisma, które jeszcze tego samego
dnia położyłam na swoim biurku.
Katarzyna Nosowska powiedziała
kiedyś, że kobieta jest organizmem ultra doskonałym – potrafi się podnieść po
ekstremalnie ciężkich doświadczeniach. W literaturze i kinie coraz częściej możemy
się spotkać z takim jej właśnie wizerunkiem - silnej, niezależnej i nieustraszonej.
I mnie się to jak najbardziej podoba. Z chęcią więc wybrałam się na nowy film pięciokrotnie
nominowanego do Oscara Davida O. Russella. Zmotywował mnie nie tylko fakt, że
to twórca „Poradnika pozytywnego myślenia”, który zrobił na mnie duże wrażenie,
ale też to, że na ekranie wystąpi znane z niego trio: Lawrence, De Niro i
Cooper.
W
ciągu ostatnich czterech miesięcy w kinie byłam dwa razy. To słaby wynik, więc postanowiłam
się poprawić. Przejrzałam zapowiedzi styczniowe i wybrałam kilka filmów.
Jesteście ciekawi, jakie? Zapraszam na mini przegląd.
Nie lubię deszczu. Ani liści, które
są zdradziecko śliskie, błota i kałuż. Nie chcę poranków, kiedy zamiast słońca,
za oknem widzę szarość i mgłę. Nie lubię też szalika, a nawet swoich włosów,
które od wilgoci w powietrzu wykręcają się na wszystkie strony. Zimą chociaż są
święta. Jesień nie daje mi nic. Tylko szpetną aurę.










