lifestyle

Styczniowe zapowiedzi kinowe

10:18:00Izabela Lemke


W ciągu ostatnich czterech miesięcy w kinie byłam dwa razy. To słaby wynik, więc postanowiłam się poprawić. Przejrzałam zapowiedzi styczniowe i wybrałam kilka filmów. Jesteście ciekawi, jakie? Zapraszam na mini przegląd.

Jest horror, thriller, dramat i science-fiction. Pominęłam kino familijne i dziecięce. Nie bawiłam się też w parafrazowanie lub cytowanie opisów ze strony Multikina. To bez sensu. Zwiastuny oferują nam wszystko: opowiadają historię, widzimy najlepsze, najbardziej efektowne sceny i aktorów w akcji, a muzyka buduje klimat. 


Las samobójców (8 stycznia)


Unikam horrorów jak ognia. Nie lubię się bać. Nie chcę na własne życzenie siedzieć napięta jak struna, krzyczeć ze strachu i zamykać oczu na widok krwi i strzykawek. Dlatego na pewno nie wybiorę się na ten film dla kina, ale muszę wam o nim napisać. Zwiastun zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie. Jest intrygujący, mroczny i straszny. A w roli głównej Natalie Dorman. Mocny argument za :) 


Joy (8 stycznia)


Muzyka genialnie komponuje się z trailerem i podkreśla klimat świąt: śniegu, choinki, wspólnej wieczerzy przy stole. Wystarczyłaby mi sama Jennifer Lawrence, a tu jeszcze takie nazwiska jak De Niro i Cooper. I reżyser pięciokrotnie nominowany do Oscara. Nie jesteście przekonani? Mnie ostatecznie kupiła ostatnia scena.



Sekret w ich oczach (1 stycznia)


W rolach głównych Julia Roberts, Nicole Kidman i Chiwetel Ejiofor - dwa pierwsze nazwiska wystarczyły, żebym obejrzała zwiastun. Ale nie zachęciły na tyle, bym poszła na ten film do kina. Z chęcią obejrzałabym go w telewizji. Jakoś nie przepadam za bohaterem, który na własną rękę chce wymierzać sprawiedliwość… 


Piąta fala (15 stycznia)


Science-fiction, wizja przyszłości, w której przybysze z kosmosu dziesiątkują ludność. Najpierw odbierają ludziom prąd, potem zsyłają na nich klęski żywiołowe. Miasta to zgliszcza, świat się kończy, ale jest kilka osób, które chcą stanąć do walki. Brzmi jak moje klimaty, prawda? Mam jedno „ale”, a jest nim Chloe Grace Moretz. Wyobraźcie sobie, że poznajecie nową koleżankę: nic o niej nie wiecie, ale wystarcza wam jedno spojrzenie, by w głowie pojawiła się myśl: „nie lubię jej”. Tak właśnie jest ze mną i Chloe.


Znaleźliście coś dla siebie? A może czekacie na inny film?

źródło zdjęcia: Multikino.pl

You Might Also Like

0 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy