lifestyle

Magazyn literacko-kryminalny „Pocisk”

11:58:00Izabela Lemke


Długo szukałam dla siebie gazety. Na półce przyjaciela powiększała się kolekcja „Agory” i „Forbesa”, a na mojej stały tylko książki. Kupowałam tygodniki opinii, ale nigdy żadnego nie przeczytałam w całości. Za mało mnie interesowały, a potem były już nieaktualne. Kończyły niechciane, zapomniane i z zakładką w połowie. Poddałam się. Minął jeden rok, drugi. Niczego się nie spodziewając, jak zwykle rano, przeglądałam Instagram. I nagle ją zobaczyłam – okładkę pisma, które jeszcze tego samego dnia położyłam na swoim biurku.

„Pocisk” to nowość na polskim rynku prasowym. Na zdjęciu widzicie jego drugi, aktualny numer. Skierowany jest przede wszystkim do fanów kryminałów i kryminalistyki. Znajdziemy w nim opowiadania, np. „Wszędzie krew” Katarzyny Puzyńskiej. Inspirowane jest ono autentycznym wydarzeniem – zbrodnią w Rakowiskach. Główna bohaterka, dziennikarka, ma przeprowadzić wywiad z morderczynią. To, co usłyszy podczas widzenia w więzieniu, zachwieje jej wiarą w przebieg tej strasznej nocy. Niestety, zakończenie mnie rozczarowało – jest oderwane od reszty tekstu i nieoryginalne.


O początkach w dziennikarstwie, sposobie pracy i prototypie bohatera literackiego, jakim jest profiler kryminalny - opowiada Katarzyna Bonda. To jeden z najlepszych tekstów w tym magazynie. Jest dla mnie o tyle ciekawy, że to pierwszy wywiad z tą autorką, jaki miałam okazję przeczytać. W dziale literackim nie może zabraknąć przeglądu. Jest też zestawienie najczęściej kupowanych kryminałów w lutym (na trzecim miejscu są „Żniwa zła”). Dzięki temu możemy zorientować się nie tylko w książkach na topie, ale też znaleźć dla siebie coś nowego.  


W części kryminalnej najbardziej spodobał mi się materiał Kacpra Choromańskiego. Nie miałam pojęcia, że istnieje taki zawód jak analityk śladów krwawych. Tym bardziej zainteresowała mnie opisana przez niego sprawa. Jak bardzo? Tak, że po tej trzydziestej trzeciej stronie obiecałam sobie, że dla samego rozwiązania zagadki kupię kwietniowy „Pocisk”.

Natomiast Łukasz Wroński przedstawia sylwetkę seryjnego mordercy. Anatolij Sliwko był powszechnie lubianym wychowawcą i autorytetem. Młodzi chłopcy bezgranicznie mu ufali i ochoczo brali udział w jego dziwnych eksperymentach. Niesamowicie przykre jest to, że ofiary do ostatniej chwili nie wiedziały, co ich czeka. Czuły się bezpieczne. O jakich sadystycznych skłonnościach seksualnych mowa? Jakie wydarzenie z dzieciństwa je wywołało? Tego dowiedzie się, czytając „Fotoamatora”.

Magazyn umilił mi drogę w pociągu (stąd zagięty róg) i wyłączył z życia rodzinnego na kilka godzin. „Pocisk” przeczytałam od deski do deski i szczerze mogę go wam polecić. Wciąga jak książka. Jest tworzony przez specjalistów, ludzi z pasją, od lat pracujących w branży, a mimo to piszących zrozumiale dla przeciętnego czytelnika, błyskotliwie i niezwykle ciekawie. O realnych sprawach, często blisko nas, przyprawiających o dreszcz. O technikach kryminalnych, o których nie mieliśmy pojęcia, bo niby skąd? Jakość zdjęć mogłaby być lepsza, jednak przy cenie 9,90 zł to jedynie mały minus.

You Might Also Like

0 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy