Nie lubię gazet. Nie przepadam i
nie kupuję. Bardzo rzadko, średnio raz na kwartał, zdarzy mi się jednak zrobić
wyjątek. Zazwyczaj dzieje się wtedy coś ważnego na scenie politycznej, a ja
chcę wiedzieć więcej. Albo, tak jak w tym przypadku, na okładce jest moja
ulubiona wokalistka.
„Zwierciadło”
nie jest typem czasopisma, które kupowałabym co miesiąc. W pełni zasługuje na
miano tego z górnej półki, luksusowego magazynu dla kobiet. Dla kobiet w dojrzałym wieku, powiedziałabym. Znajdę w nim oczywiście interesujące mnie artykuły i
bardzo dobre felietony, ale nie wszystkie materiały przeczytam. Nie jestem
matką, żoną, nie mam problemów w związku (zalety bycia singlem), więc nie
dotyczy mnie wiele z poruszanych kwestii. Ale dla kobiet po trzydziestce
to idealny miesięcznik.
Był
czas, kiedy Katarzyna Nosowska pisała felietony do „Zwierciadła”. Na stronie
internetowej możemy przeczytać cztery (mój ulubiony to „Bliźniaczo samotni”). Bywała
też na okładkach. Pamiętam tę z jesieni 2011 roku, gdzie granat mieszał się ze
złotem. Na tej kolory są stonowane i jasne. Tak jak tytuł wywiadu, który
przeprowadziła Hanna Halek. I nie miałabym tego magazynu, gdyby nie sesja zdjęciowa
Marleny Bielińskiej/MOVE. Jest fantastyczna. Bardzo mi się podoba. Kaśka jest
na nich inna, nie tylko za sprawą czerwonej szminki na ustach. Otacza ją aura. Świetnym
zabiegiem estetyczno - wizualnym jest zacytowanie dwóch fragmentów piosenki „Boję
się o nas” z płyty „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”. Tekst jest rozstrzelony,
opatrzony zdjęciem lub objęty ramką.
Zastanawiałam
się, jaki będzie ten wywiad. Czy czymś mnie zaskoczy? Musicie wiedzieć, że
przygotowując się do pracy licencjackiej, przeczytałam mnóstwo materiałów
prasowych dotyczących Hey i Nosowskiej. I nie dało się nie zauważyć, że
dziennikarze zadają ciągle te same pytania. Dwa standardowe to: dlaczego pisze same smutne piosenki i czy
naprawdę po tylu latach na scenie nadal ma tremę? Ten zaczyna się intrygująco i
nawiązuje do wywiadu, którego Kaśka udzieliła dawno temu. Cieszę się więc, że pani
Halek go czytała, bo to znaczy, że zrobiła research. To mądra rozmowa o
dorosłości i życiu, skłaniająca do refleksji, którą fan przeczyta drugi i
trzeci raz. I jest chyba pierwszą na temat nowej płyty: „HEY w Filharmonii.
Szczecin Unplugged” (już ją zamówiłam, premiera jest piątego czerwca). Najbardziej
spodobały mi się te fragmenty wywiadu:
Sztuka ma za zadanie wprawiać w drżenie ten pręcik, to coś maleńkiego, szalenie delikatnego w nas, coś, co żarzy się jak w żarówce bez względu na to, w jakim momencie życia jesteśmy, skąd idziemy i po co – my to w sobie mamy, nawet jak jest ciężko (…).
Polityka to studnia z zatrutą wodą i nawet jasny, pozytywny, empatyczny człowiek po dwóch łykach może się zatruć.
To
nie pierwszy raz, kiedy Kasia mówi o polityce jak o zatrutej wodzie. Kuba Wojewódzki
napisał kiedyś w „Polityce”:
Kasia Nosowska przy okazji wydania nowej płyty mówi w „Przekroju”: „Ja nie wierzę w partie. Szkoda mi ludzi, którzy się w to angażują, polityka jest jak jezioro z zatrutą wodą. Wszyscy, którzy jej skosztują, muszą zachorować”. To najładniejsza definicja demokracji parlamentarnej, jaką słyszałem w całej kampanii wyborczej.