Czym jest Gałęziste? Czy to
neologizm, czy może nazwa własna? Co ma z nią wspólnego okładka z
ukrzyżowanym na drzewie człowiekiem?
Dawno żadna książka nie zaintrygowała mnie tak bardzo samym tylko tytułem i grafiką. A potem doszedł opis fabuły.
Kto z nas nie słyszał o magicznym zwierciadle,
które zamiast dobra pokazywało zło, a brzydkie rzeczy – jako piękne? O tym, jak
rozbiło się na miliony maleńkich okruchów? I wreszcie o Kaju, do którego serca
i oka wpadły dwa z nich, oraz o Gerdzie szukającej ukochanego chłopca? W końcu
mowa o jednej z najpopularniejszych baśni Andersena – „Królowej Śniegu”. Co ma
wspólnego, oprócz tytułu, z nową powieścią Anny Klejzerowicz?
To nie miasto. To żywy organizm,
który gnije od środka. To Warszawa. Pulsująca, rozedrgana, wiecznie
konsumująca, z mackami jak więzy. Pochłaniająca.
Świetnie oddane lata 80. i wiele
popkulturowych odniesień – przeczytamy w każdej recenzji Stranger things. Internauci wymieniają ekranizacje książek Stephena
Kinga, E.T. Stevena Spielberga, Elfen
Lied i powstałe na jej bazie anime. Patryk, który czuwa nad moją listą
seriali do obejrzenia, dodaje jeszcze Sok
z żuka Tima Burtona.
To
nie tak, że nie wiedziałam, kim jest. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że lubi
stawiać kubek z herbatą na książce albo chodzić w trampkach. Że jej miłością
jest Sergio Ramos, a ulubioną postacią Severus Snape. Pewnych rzeczy się jednak
nie spodziewałam.


