To nie miasto. To żywy organizm,
który gnije od środka. To Warszawa. Pulsująca, rozedrgana, wiecznie
konsumująca, z mackami jak więzy. Pochłaniająca.
Mieszkańcy
stolicy prowadzą podwójne życie. Za dnia są przykładnymi biznesmenami,
aktorami, piosenkarzami czy prezenterami telewizyjnymi. Nocą zaś potrzebują
wsparcia. Są zmęczeni, przytłoczeni, smutni albo zagubieni. A nie chcą tacy
być. Dzwonią więc po niego – eleganckiego chłopaka w grafitowym Audi RS4.
Jacek
nie ma konta na Facebooku ani Instagrama. Nie ogląda telewizji, nie ubiera się
w sieciówkach, nie odwiedza w święta rodziny, nie umawia się z przyjaciółmi na
befory. Jacek jest dilerem. Inteligentny, małomówny i opanowany zawsze ma
wszystko pod kontrolą. Stoi trochę z boku, jakby był poza, patrzy i słucha. Ma doskonałą pamięć. Zna numery telefonów, twarze, fakty z życia wielu osób. Z
wiedzy tej skrupulatnie korzysta podczas sprzedaży kokainy lub szantażu. Potrafi
być wyrachowany i bezwzględny. Wzbudza strach. Czy uwierzycie, że studiował na ASP?
Jacek
jest jak duch. Nikt nie wie, jak ma na nazwisko ani gdzie mieszka. Kulturalny i
grzeczny zyskuje sympatię i zaufanie najważniejszych osób w kraju – znanych nam
z sejmu, z programów rozrywkowych, z radia i seriali. Ludzie ci płacą mu
za kokainę 10, 15 albo 40 tysięcy złotych. Wszystko się układa do czasu, gdy
Jacek bierze na przechowanie obcy towar, choć nigdy wcześniej tego nie robił.
Czuje pod skórą, że będzie miał przez to kłopoty. W międzyczasie umiera klient,
a znany showman potrąca ze skutkiem śmiertelnym matkę z dzieckiem. Dziennikarze
zadają pytanie: czy kokainę mieli z tego samego źródła?
To nie jest książka, którą się słucha dla rozrywki, z doskoku, przed wyjściem na imprezę. Nie poprawi wam humoru. Nie sprawi, że w miłej atmosferze spędzicie popołudnie czy wieczór. Mnie przytłoczyła, otuliła gęstymi i gorzkimi emocjami. Nie chciałam do niej wracać, a z drugiej strony nie mogłam się doczekać, aż to zrobię. Ślepnąc od świateł wciąga. Najpierw wzbudza sympatię do głównego bohatera, który gdzieś tam po cichu marzy o jednej kobiecie, czytelnik dostrzega w nim romantyczną nutę. Widzi też, że wiedzie dobre, dostatnie, wręcz luksusowe życie, jest bardzo dobrze zorganizowany i opanowany. Wie, jak rozmawiać z ludźmi. Wie, na kogo musi uważać, jest cały czas czujny. A potem pojawia się pogarda. Trochę też do siebie samej: bo serio kibicowałaś dilerowi? Okrutnemu, grożącego bronią bandycie?
Dawno
się nie spotkałam z tak wyjątkowym stylem. Literackim, bardzo obrazowym, a
jednocześnie prostym. Bez upiększeń, z licznymi wyliczeniami, typowo męskim
spojrzeniem na świat. To się słucha, pochłania, chce cytować, zapamiętać niektóre zdania. Tak celne przecież. Jakub Żulczyk przeklina,
dużo i często, doskonale wczuwa się w język różnych środowisk: bandziorów,
hurtownika kokainy, głupiej modelki, poważnej kobiety, dziennikarza.
To
doskonała literatura. Dawno nie poznałam niczego z tak wysokiej półki. Ślepnąc od świateł zachwyca
przenikliwością, ostrością, kreacją głównego bohatera. Ujęła mnie też
personifikacja miasta – zapewniam, że nie spotkaliście się jeszcze z takim
obrazem Warszawy.
Książkę
czyta Krzysztof Skonieczny. I robi to fenomenalnie. Dla mnie właśnie taki głos
ma Jacek i tak mówi Dario – tego nie sposób nie zapamiętać. Wystarczyło jedno
słowo wypowiedziane w charakterystyczny, zarezerwowany dla niego sposób i ja
już wiedziałam, że to on. Po raz kolejny audiobook wzbogacił treść, wyróżnił
jej elementy, postawił kropkę nad i.
Serdecznie
dziękuję Audiotece za udostępnienie audiobooka do recenzji. W tym miejscu
możecie posłuchać za darmo pierwszych dziewięćdziesięciu minut, a gdy się wam
spodoba, kupić całość w promocyjnej cenie.