ekranizacje

Ekranizacja: Zbuntowana

10:17:00Izabela Lemke


Premierę miała w siedemdziesięciu sześciu krajach, zarobiła ponad sto milionów dolarów. „Zbuntowana” jest filmem numer jeden na świecie. Dla mnie jest lepsza od książki.


Byłam niesamowicie ciekawa tej części. Bez wahania kupiłam bilet na Noc Ekranizacji z pokazem premierowym. Film zaczyna się od przypomnienia, że miasto podzielone jest na pięć frakcji: Nieustraszoność, Erudycję, Altruizm, Serdeczność i Prawość. Erudyci mówią, że odpowiedzialni za atak na Altruistów są Niezgodni. Buntownicy, którzy stanowią zagrożenie nie tylko dla systemu, ale i dla ludzi. Jeanine znajduje szkatułę z informacją od Ojców Założycieli. Otworzyć ją może jednak tylko Niezgodny. Frakcja z okiem w znaczku zaczyna szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą.

Tris łatwo teraz wyprowadzić z równowagi, a w snach mierzy się z lękami. Nadal jednak jest odważna i takie też oblicze pokazuje innym. To przeciwieństwo książkowej bohaterki, która nie może wziąć broni do ręki. I postępuje tak, jakby chciała swojej śmierci. Wiecie, jak źle mi się to czytało? W filmie nie mamy wątpliwości, że jej związek z Cztery przetrwa do ostatniej minuty. Mimo tajemnic i kłamstw. U Veroniki Roth tej pewności nie miałam i denerwowałam się raz, drugi i kolejny. Ekranizacja pod tym względem, w moim odczuciu, jest lepsza od pierwowzoru. Zobaczyłam na ekranie to, co chciałam. Prawie taką Tris, którą tak bardzo polubiłam w „Niezgodnej”. 


Scenarzyści zmienili też trochę innych rzeczy. Uprościli główny wątek, dzięki czemu jest przejrzysty i w takiej formie zapewnia filmowi sukces. Dużo nas zaskoczy. Zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Roth pokazała, że jej bohaterowie nie są tylko biali albo czarni, ale mogą mieć wiele twarzy. I mogą robić rzeczy, których nigdy bym się po nich nie spodziewała. Szczególnie po dwóch panach. Jednym z nich jest Peter (Milles Teller), który wnosi humor i oczywiście miesza, dużo miesza. W „Zbuntowanej” ma inną, ciekawszą i lepszą dla fabuły rolę. Jest jedną z zalet filmu. 

Kate Winslet wciela się w Jeanine i nie mam jej nic do zarzucenia. Pasuje i w mojej głowie przywódczyni Erudycji na zawsze będzie miała jej twarz. To samo z Theo Jamesem, który jest idealnym Cztery. Do obsady dołączyła Naomi Watts i… według mnie to jedyny minus tej ekranizacji. Jest za młoda do tej roli. Nie mogę nic więcej napisać, żeby wam nie zaspojlerować.


Jest dużo widowiskowych efektów specjalnych. Nigdy nie byłam ich fanką, ale przy tej serii bardzo mi się podobają. Są świetne! „Zbuntowana” ma wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji, cały czas coś się dzieje. I wzruszyć też się można… Mnie poruszyła scena z serum prawdy. Pokazała też, jak świetną aktorką jest Shailene Woodley. 

Sountrack jest inny. Bardziej poważny i dojrzały. To tylko osiem utworów, ale jakich! Najbardziej podoba mi się promujące „Holes In the sky” M83 i ballada „Never letyou down” Woodkid w duecie z LykkeLi. Zupełnym zaskoczeniem była dla mnie rockowa piosenka przy napisach końcowych. Ścieżka dźwiękowa ewoluuje wraz z historią. Nie ma już miejsca na lekkie piosenki…

„Zbuntowana” dołączyła do „Niezgodnej” jako moja ulubiona ekranizacja. Tak bardzo mi się podoba, że postarałam się o plakat (70x100cm). Teraz tylko muszę wybrać miejsce na ścianie… 

Przeczytaj też:
Veronica Roth - Niezgodna
Ekranizacja: Niezgodna
Ekranizacja: Wierna cz.1

You Might Also Like

1 comments

  1. Plakat wymiata :D Mój się właśnie prostuje :D Nie wyobrażam sobie, żeby do duetu "Niezgodna&Zbuntowana" nie dołączyła wkrótce znakomita "Wierna" w dwóch częściach, no i tercet/kwartet (zależy jak na to spojrzeć) "Igrzyska Śmierci", "W pierścieniu ognia" i dwa "Kosogłosy" :D To moje ulubione ekranizacje :D

    OdpowiedzUsuń

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy