seriale

Serial: The Walking Dead (sezon 1)

08:25:00Izabela Lemke


Czytałam o państwie, w którym co roku odbywały się Głodowe Igrzyska. Albo o takim ze społecznością podzieloną na frakcje. Spotkałam się też z wizją Ziemi spalonej przez słońce. Ale z wirusem zmieniającym ludzi w zombie – nie. A o tym właśnie opowiada serial „The Walking Dead”.

Rick budzi się w szpitalu ze śpiączki. Szybko zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Nie działa telefon, migają jarzeniówki, a na podłodze jest pełno porozrzucanych papierów. Gdy idzie dalej opustoszałym korytarzem, widzi ślady po kulach, rozbryzgi krwi na ścianach i… żywe trupy. Przerażony wybiega na zewnątrz. A tam wcale nie jest lepiej – zwłoki w białych workach jedne obok drugich. Nad tym wszystkim unoszą się smród i brzęczące muchy. Kuśtykając, z opatrunkiem po postrzale, trafia w końcu do swojego domu. Z ulgą zdaje sobie sprawę, że jego żona i syn nadal mogą żyć – widzi ślady pakowania. Od tej chwili jego celem jest znalezienie rodziny.

Podczas pierwszego odcinka z nerwów zdrapałam sobie lakier z paznokcia (na szczęście nie mam brzydkiego zwyczaje obgryzania), a na drugim siedziałam z kolanami podciągniętymi pod brodę i co jakiś czas zasłaniałam ręką oczy. W nocy śniły mi się zombie. Zastanawiałam się, czy naprawdę chcę oglądać serial, który mnie nie odpręża, a zamiast tego spina? Przecież nie lubię się bać. Unikam horrorów. Koledzy pisali, że „The Walking Dead” jest świetny i zachęcali mnie do włączenia kolejnego odcinka. Zrobiłam to popołudniu, a nie późnym wieczorem i wiecie co? Wciągnęłam się.


Przed wypadkiem główny bohater był zastępca szeryfa. Chodzi więc w swoim służbowym stroju i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wie, że ludzie padli ofiarą wirusa, który zamienił ich w zombie. Bezrozumne istoty napędzane krwiożerczym instynktem atakują wszystko, co się rusza i pożerają żywcem. Ocalali mogą siedzieć zamknięci w domu, po cichu, przy zabitych deskami oknach i patrzeć ukradkiem, jak martwi szwendają się po ulicy. Idą, a raczej powłóczą nogami, z opuszczonymi bezwładnie rękami i wydają dziwne, nieartykułowane dźwięki. Mają brudne i sztywne od zaschniętej krwi ubrania. Najgorsze są jednak ich twarze: na pół trupie, na pół ludzkie. Nadjedzone. Gdy poczują człowieka, robią się naprawdę straszni. A gdy atakują – przerażający.

Miasta są opustoszałe. Na drogach w kilometrowych kolejkach stoją auta z rozbitymi szybami, otworzonymi drzwiami – bez pasażerów lub z ich martwymi ciałami. Nie widać żywego ducha. Żadnych mediów, nic. Świat wygląda tak, jakby ogarnęła go zagłada. Mimo to jest garstka ludzi, którzy próbują przetrwać. Rozbili obóz, stoją na czatach i czekają na to, co przyniesie jutro. Rickowi udało się do nich dotrzeć. Odnalazł rodzinę, całą i zdrową. Pozorny spokój szybko zostaje przerwany przez zombie. To miejsce nie jest już bezpieczne. Gdzie mają pójść, u kogo szukać pomocy?

Czy ktoś w ogóle może im pomóc?

You Might Also Like

0 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy