książki

Charles Bukowski - Szmira

09:21:00Izabela Lemke


Zamiast kawy powinnam postawić szklaneczkę szkockiej z wodą i limonką. Może zobaczyłabym Panią Śmierć, tak jak główny bohater „Szmiry”. Tylko czy na pewno byłaby to atrakcyjna kobieta w obcisłej czerwonej sukience, czy raczej przystojny brunet w koszuli?

Nick Belane ciągle pije. Wódkę na w szufladzie w pracy, w samochodzie, pełen barek w domu, a po drodze zagląda jeszcze do barów. Między jednym łykiem a drugim, stara się być detektywem. Jak sam mówi – najlepszym w LA (lipnej agencji). Ma pięćdziesiąt pięć lat i trzy rozwody za sobą, traci pieniądze obstawiając wyścigi konne, no i czasami bawi się w filozofa. Rozmyśla nad sensem życia, gdy do jego gabinetu wchodzi piękność i przedstawia się jako Pani Śmierć. Poszukuje Celine’a, francuskiego pisarza, który się jej wymknął dawno temu i ma już ponad setkę na karku. Przychodzi też klient, który poszukuje Czerwonego Wróbla. Kimkolwiek lub czymkolwiek on jest. Jest też pan, którego prześladuje kosmitka. Jeżeli w tym momencie zastanawiacie się, o co tu w ogóle chodzi, to wiedzcie, że ja zadawałam sobie to pytanie co najmniej kilka razy.

Główny bohater wzbudza skrajne emocje. Z jednej strony to cham, prostak i pijak, który bez mrugnięcia okiem może kogoś porządnie pobić. Z drugiej zaś strony potrafi wyjść cało z niemałych opresji, zdarza mu się też powiedzieć coś śmiesznego. Ciągle znajduje się w absurdalnych, groteskowych wręcz sytuacjach, które przywodzą na myśl Gombrowicza i jego „Ferdydurke”. Kazał na przykład rosłemu, ale głupiutkiemu mężczyźnie, udawać słonia, a drugiemu usiąść mu na plecach i takim sposobem wyjść z gabinetu. Wyobrażacie to sobie? Jest wulgarny, bardzo wulgarny, dzieli się też wszystkimi przemyśleniami, a części z nich naprawdę nie chciałam znać. Chwilami łapałam się za głowę i zastanawiałam, dlaczego dalej to czytam. A potem śmiałam się na głos z kolejnego dialogu albo komicznej sceny. I tak odwracałam kartkę za kartką, ciekawa zakończenia – będziesz Nick na haju, czy nie będziesz? To jakiś sen, chore urojenia przepełnionego alkoholem umysłu? I gdy tak zbliżałam się do finału, tym było gorzej. Koniec uważam za słaby. Taka historia prosi się o bardziej poplątane rozwiązanie akcji, niż to co zaserwował nam Bukowski.

Pisząc o tej książce, nie sposób nie wspomnieć o języku. Dawno nie czytałam niczego tak prosto napisanego i z mnóstwem przekleństw. A mimo to wytrwałam, a wiecie, że nie tracę czasu na coś, co mi się nie podoba. Zostałam i jeszcze się śmiałam. Przewrotnie, prawda? Nie dajcie się zwieść tytułowi - to nie jest szmira.    

You Might Also Like

0 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy