książki

Sylvia Plath – Szklany klosz

16:32:00Izabela Lemke


Największe wrażenie zrobiła na mnie myśl, że miesiąc po publikacji tej książki, Sylvia Plath popełniła samobójstwo. Teraz „Szklany klosz” jest powszechnie uznawany za pozycję klasyczną i sztandarowy przykład literatury feministycznej. A po premierze, jeszcze pod pseudonimem, nie miał tak dobrego przyjęcia. Zmieniliśmy się my, odbiorcy, czy może zadziałało na nas piętno śmierci, nierozerwalnie związane z nazwiskiem autorki?

To jedyna powieść Plath, w dodatku o charakterze autobiograficznym. Główną bohaterką jest dziewiętnastoletnia Esther, która dostaje prestiżowe stypendium i wyjeżdża do Nowego Jorku. Od najmłodszych lat wiedziała, co chce robić w życiu – pisać wiersze, wydawać je w tomikach, a oprócz tego zostać wykładowcą. Te zadania i cele rozciągały się przed nią, a ona wytrwale do nich dążyła. Dostawała najlepsze stopnie, była ambitna i zdeterminowana. Ale nie do końca wykorzystała swoją szansę w wielkim mieście. Trudno się jej dziwić. Kto by się nie zachłysnął nagłą anonimowością i wolnością? Wychowała się w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znali, a w college’u skupiła się na nauce. Nagle miała okazję zobaczyć Nowy Jork od innej strony, niż zaplanowała to redakcja, w której miała praktyki.


Mamy więc opis życia kobiety nowoczesnej – wykształconej i niezależnej. Esther chodzi na imprezy w sukience i na obcasach, pije mocne alkohole (szczególnie posmakowała jej wódka), a mężczyźni… po pierwsze nie mogą być niżsi od niej, po drugie muszą być inteligentni i po trzecie – muszą coś sobą reprezentować. Na innych nawet nie patrzy. Główna bohaterka nie potrzebuje do szczęścia faceta. Jest panią własnego losu, a on może być co najwyżej dodatkiem. Jasne, że czasami o nich rozmyśla, ale głównie w sferze intymnej, która jawi się jej dość tajemniczo. Esther pojawia się więc na bankietach, premierach kinowych i uroczystych obiadach, przy czym wcale nie jest na diecie. Cieszy się życiem. Punkt zwrotny następuje po powrocie do domu. W jej uporządkowanym dotąd życiu pojawia się zwątpienie i niemoc. Nie wiadomo, dlaczego. Nagle po prostu nie wie, co ma ze sobą zrobić. Nie może spać ani czytać, nie widzi sensu w codziennych czynnościach, staje się apatyczna i milcząca.

„Było mi obojętnie i bardzo pusto – tak musi być w oku cyklonu. Absolutna cisza w samym środku szalejącego żywiołu.”

Ta część ma całkiem inny klimat. Jest bardziej mroczna i głębsza. Esther myśli o śmierci i sposobach, jakie mogłyby ją do niej doprowadzić. Słabo zrobiło mi się tylko raz, gdy dokładnie analizowała proces podcinania żył. Boję się krwi i igieł, a żyletka przecinająca tę niebieską, pulsującą pod skórą linię, bardzo wyraźnie pojawiła się w mojej wyobraźni. Umieranie jest tak nieodłączną częścią istnienia, że nie mam nic przeciwko czytaniu czy słuchaniu o nim. W jakimś stopniu mnie nawet interesuje. Uważam, że każdy z nas powinien być przygotowany na swoje odejście, a do tego momentu wykorzystać czas najlepiej jak umie. Sylvia Plath płynnie przechodzi od fazy cieszenia się życiem, do chęci pożegnania się z nim. Jest to o tyle naturalne, że widzimy to od wewnątrz. Ona naprawdę miała za sobą próbę samobójczą. Przekazuje autentyczne, szczere emocje. To się czuje.

Podoba mi się ciężki styl autorki, jej wyszukane epitety przy najzwyklejszych opisach miejsc. Niemal poetyckie zdania i te kolokwialne, ale tak bardzo trafne. Szklany klosz, który jest metaforą obłędu i depresji, nie odebrał Plath zdolności patrzenia na świat i opisywania go takim, jakim jest naprawdę. Trochę zniekształcił, wyostrzył, uwrażliwił. Ale nie zakłamał. Mimo to nie mogę wam napisać, że to cudowna, czy niezwykła książka. Jest bardzo dobrze napisana, oryginalna, fabuła obejmuje tę jasną i ciemną stronę życia, co jest wyjątkowo ciekawe. Bardzo podoba mi się przedstawienie Esther jako pewnej siebie i niezależnej kobiety. I dlatego wam tę książkę polecam. Ale czegoś mi zabrakło. Liczyłam, że poruszy tę najwrażliwszą strunę we mnie, że będę o niej długo myślała. A tak się nie stało. W głowie mam tylko to, że Sylvia Plath popełniła samobójstwo.

„Skąd mogłam wiedzieć, czy kiedyś, w przyszłości, w Europie czy gdzie indziej – szklany klosz znowu na mnie nie spadnie, nie nakryje mnie, zniekształcając moje widzenie świata.”

źródła zdjęć: haikudeck.com, lithum.com

You Might Also Like

0 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy