książki

Książki, które zaczęłam czytać i nigdy nie skończyłam #1

12:52:00Izabela Lemke


Wyznaję zasadę, że czytanie ma być przyjemne. Gdy widzę, że książka mnie nie interesuje, nie podoba mi się fabuła, styl autora czy główni bohaterowie – odkładam ją. Po co się męczyć? Przygotowałam dla was zestawienie pięciu tytułów, po które na pewno już nie sięgnę.

Oto one:

1. John Green – „Papierowe miasta”
To moja druga powieść tego autora, zaraz po świetnej „Gwiazd naszych wina”. Jest o Quentinie, w skrócie nazywanym Q, zakochanym w przyjaciółce z dzieciństwa. Pewnej nocy jeżdżą razem od domu do domu i mszczą się na ludziach, którzy zawiedli Margo. Choć książka była momentami zabawna, to nie da się ukryć, że jest skierowana do młodszych czytelników. Tego typu historie nie są dla mnie, jestem na nie trochę za poważna :)

2. Libba Bray – „Wróżbiarze”
Zaciekawił mnie tytuł, liczyłam na ciekawą historię z paranormalnym wątkiem. A co dostałam? Schematyczny początek jak ze słabego horroru. Im dalej, tym gorzej. Akcja dzieje się w dawnych czasach, a główną bohaterką jest 17-latka. Autorka nie poradziła sobie ze stylizacją języka, który wypadł nieautentycznie. Nie mogłam też znieść Evie.

3. Nicholas Sparks – „Ostatnia piosenka”
Przewidywalna do bólu historia, z denerwującą główną bohaterką. Może nie miałam nastroju na romans, a może podświadomie cały czas widziałam Miley Cyrus z wystawionym językiem? Odstawiłam na półkę.

4. Eric-Emmanuel Schmitt – „Kobieta w lustrze”
Przyciągnęła mnie bardzo wyrazista okładka. Nie podobał mi się jednak styl autora, a poruszane wątki były bardzo dziwne. Pamiętam, że w jednym z nich przyszła panna młoda zrezygnowała ze ślubu i uciekła do lasu w białej sukni. Cieszyło ją piękno przyrody. Celebrytka upijała się i ćpała w klubie, a potem huśtała się na żyrandolu… reprezentowała współczesny świat, ale dialogi do niego nie pasowały.

5. Stephen Chbosky – „Charlie”
O tej książce głośno było w blogosferze. Co ciekawe, zbierała całkiem niezłe recenzje. Postanowiłam ją przeczytać mimo zniechęcających napisów na okładce. Informowały one bowiem, że przede mną opowieść o dorastaniu, seksie i narkotykach. Dość tanio, prawda? Tytułowy Charlie to zamknięty w sobie chłopiec, który często płacze, jest wrażliwy i naiwny. Przerwałam gdzieś po pięćdziesięciu stronach. To powieść skierowana tylko do młodzieży, napisana bardzo infantylnie, co nie pasuje do wieku głównego bohatera.  

A jakich książek wy nigdy nie skończyliście czytać?

You Might Also Like

0 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy