ekranizacje

Ekranizacja: Czarownica

09:16:00Izabela Lemke


O tym filmie wspominałam na blogu już kilka razy. Ostatni seans na HBO sprawił, że na nowo się nim zachwyciłam, prawie tak jak rok temu w kinie. Nie mogę się oprzeć pokusie, by nie napisać o nim nieco więcej.

Każdy z nas kojarzy baśń o „Śpiącej królewnie”, choć oczywiście, szczegóły mogły się zatrzeć w pamięci. Disney postanowił nam ją przypomnieć. Zrobił to jednak w sposób wyjątkowy. Nie ograniczył się tylko do znanej powszechnie wersji Charlesa Perraulta czy braci Grimm, ale dodał też coś nowego, zaskoczył widza. Gdy tylko zobaczyłam zwiastun, w dodatku z nieziemską (dosłownie) Angeliną Jolie – zapisałam premierę w kalendarzu.

Dawno, dawno temu były sobie dwa królestwa. Jedno zamieszkane przez ludzi, a drugie przez magiczne istoty. Najpotężniejszą z wróżek była Diabolina. Gdy kraj ogarnęła wojna, a ją spotkała bolesna zdrada, zmieniła się nie do poznania. I postanowiła się zemścić. Na nowonarodzoną córkę króla, Aurorę, rzuciła klątwę. A jaką? To już wiecie: stuletni sen do śmierci podobny, z którego królewnę wybudzić może tylko pocałunek prawdziwej miłości.


To cudowne widowisko. Na ekranie widzimy bajeczne postacie, dopracowane w najmniejszym calu, niesamowite efekty specjalne i świetną charakteryzację. Bardzo podoba mi się wygląd młodej jak i dorosłej Diaboliny, zdecydowanie przebija wróżki, które choć jak żywcem wyjęte z magicznej księgi, nie mają w sobie oryginalności. Sceneria mnie urzekła, czy to ciemny las, czy miejsce spotkań baśniowych istot. Ścieżka dźwiękowa podkreśla nastrój, szczególnie mroczny, oraz potęguje napięcie. Piosenka Lany del Rey „Once upon a dream” (do posłuchania tutaj), pojawia się przy napisach końcowych. Jest dobrym zwieńczeniem filmu, przypomina klimatem dopiero co obejrzany obraz.

Angelinę Jolie lubię od dawna. W „Czarownicy” stworzyła skomplikowaną i mocną osobowość. Samo jej spojrzenie było dumne i wyzywające. Wręcz ostrzegawcze. Ale sam wygląd przecież nie wystarczy. Nie udałoby się jej to, gdyby nie gra aktorska. A mnie się ona podobała. Szczególnie przekonała mnie scena, w której orientuje się o zdradzie. Poruszająca. Uwielbiam też momenty, gdy używa magii… Nie mogę też nie pochwalić Isobelle Molloy, która towarzyszy nam od samego początku historii. Naturalna, dziewczęca i przekonująca. Świetna! Wróżki są rozchichotane, lekkomyślne i głupiutkie, dzięki czemu są bardzo wyraziste i śmieszne. Sam Riley bez trudu zyskał sympatię moją i przyjaciółki. Diaval z Diaboliną tworzą fajną parę. Jeśli chodzi o Elle Fanning, robiła to, co musiała, czyli ciągle się uśmiechała i była wesoła. Choć na początku troszkę mnie to irytowało, potem już nie przeszkadzało. W końcu radosne usposobienie i urodę dostała w prezencie od wróżek chrzestnych.

To film dla dzieci, młodzieży i dorosłych lubiących fantastykę. Dla mnie świetny. Jeden z moich ulubionych, które mogę oglądać kilka razy, a za każdym z nich urzec się i przeżywać na nowo. Polecam! 


zdjęcia pochodzą z serwisu filmweb.pl

You Might Also Like

4 comments

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy