seriale

Serial: Eye Candy

12:51:00Izabela Lemke



Kiedyś był prestiżowym kanałem muzycznym, teraz jest znany z ogłupiających programów jak „Warsaw Shore - Ekipa z Warszawy”. Gdyby mi ktoś dwa miesiące temu powiedział, że polubię jeden z seriali, w odpowiedzi popukałabym się w czoło. A jednak! Amerykańska stacja MTV od stycznia do połowy marca emitowała „Eye Candy”.

Lindy widziała porwanie swojej siostry. Policja nie znalazła sprawcy, więc dziewczyna postanowiła prowadzić poszukiwania na własną rękę – w końcu jest hakerem. Nie trafiła jednak na żaden ślad. Okazało się też, że jej chłopak jest gliną i relacja ta skończyła się dla niej więzieniem. Po odzyskaniu wolności Lindy idzie do klubu przyjaciółki, z którą mieszka, Sophie. A ta chce pomóc współlokatorce zapomnieć o Benie i zakłada jej konto na portalu randkowym. Eye Candy, bo taki jest pseudonim Lindy, spotyka się z kilkoma mężczyznami. Szybko okazuje się, że jeden z nich jest seryjnym mordercą psychopatą. Który? I co grozi hakerce? Dlaczego tak bardzo mu na niej zależy? Lindy postanawia pomóc służbom go złapać.

źródło: mtv-eye-candy.wikia.com

Oglądając pierwszy odcinek, miałam mieszane uczucia. Forma wydawała mi się trochę zbyt lekka, impreza po wyjściu z więzienia niezbyt przypadła mi do gustu. Ale po napisach końcowych chciałam być pewna, że zasnę przy zamkniętych drzwiach. Gdy wyciągnęłam rękę do zamka, dzwonek domofonu zabrzmiał tak głośno, że aż podskoczyłam ze strachu! Sami widzicie, że wkręciłam się po pierwszym odcinku. A dalej było tylko lepiej. Dużo nieoczekiwanych zwrotów akcji, faktów wychodzących na jaw i przerażających momentów. Fabuła rozkręciła się na dobre. Jako dziennikarzowi, spodobało mi się, że serial opowiada o środkach masowego przekazu, a konkretnie – o zagrożeniach, jakie ze sobą niosą. Portale społecznościowe, telefony komórkowe, laptopy, Internet – to wszystko to narzędzia, dzięki którym możemy być śledzeni. Nie wspominając już o kamerach na ulicach, które w nieodpowiednich rękach mogą być bardzo niebezpieczne. Mogą służyć mordercy do podglądania jak dziurka od klucza tylko, że lepiej – bo wszędzie, a nie tylko w jednym pomieszczeniu. 

Uwagę w „Eye Candy” zwraca też muzyka, która nie jest tłem, ale elementem serialu. Wiele piosenek mi się spodobało i mogłam je łatwo znaleźć na YouTube, bo wykonawca i tytuł utworu wyświetlały się na dole ekranu. Zaleta MTV. Tak więc mam swoje ulubione i nadal odkrywam inne, bo serial ma swój kanał z całą ścieżką dźwiękową. Polecam! To różne klimaty. Ja lubię kawałek, który leciał w klubie, jak też miłosną balladę. O i jeszcze to



Nie podoba mi się gra aktorska Victorii Justice (Lindy). Można ją porównać do Kristen Stewart. Wiecie o co chodzi, prawda? Jedna mina, jeden sposób okazywania emocji. Nie wiem, czy zauważyliście, ale ostatnio w produkcjach młodzieżowych występują sami przystojniacy. W jednej z ważniejszych ról, jako amant kręcący się wokół głównej bohaterki. Jeszcze lepiej, gdy jest ich dwóch, wtedy fanki dzielą się na dwa teamy. Tak się złożyło, że ja i Karriba stoimy po przeciwnych stronach. Ona jest team Tindy (Tommy plus Lindy). W detektywa Calligana wciela się Casey Deidrick. Gra przyzwoicie, ale jak dla mnie bez wyrazu. 

Moja uwaga całkowicie skupiła się na jednym aktorze, jakim jest Ryan Cooper. Po obejrzeniu wszystkich odcinków stwierdzam, że jest najbardziej utalentowany z całej obsady. Teraz już wiecie, że jestem Jindy. Jake Bolin to moja ulubiona postać z Eye Candy.

źródło: mtv-eye-candy.wikia.com

You Might Also Like

1 comments

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy