ekranizacje

Ekranizacja: Kopciuszek

10:12:00Izabela Lemke


Wychowałam się na Harrym Potterze, ale dzieciństwo kojarzę z dwoma nazwiskami: Andersen i Grimm. To już trzeci rok, gdy do kin wchodzą nowe, filmowe odsłony dobrze nam znanych baśni.
W 2012 roku mogliśmy obejrzeć „Królewnę Śnieżkę” jako komedię dla dzieci, z Lily Collins i Julią Roberts oraz „Królewnę Śnieżkę i Łowcę” w wersji dla dorosłych. W tej drugiej rewelacyjna była Charlize Theron, przy której Kristen Stewart wcale nie wypadła blado. W 2014 roku pojawiła się, moim zdaniem rewelacyjna i lepsza od wyżej wspomnianych, „Czarownica” z Angeliną Jolie. A teraz fala popularności adaptacji baśni przyniosła nam „Kopciuszka”.

Tej historii nie trzeba przypominać, bo każdy ją zna. Dobra, miła dziewczyna jest wykorzystywana przez macochę i jej dwie córki, aż w końcu spotyka ją szczęście i pobiera się z samym księciem. Pomaga jej w tym wróżka chrzestna. Czy twórcy filmu zmienili coś w tej baśni? Nic. Kompletnie nic. Jedyną nowością jest kot macochy, ale o nim później. Już oglądając zwiastun, można się było domyślić, że wszystko potoczy się tak samo. Mimo to czuję się w jakimś stopniu rozczarowana. Oryginalne przedstawienie „Śpiącej królewny” w „Czarownicy” niesamowicie mi się spodobało. Sprawiło, że inaczej spojrzałam na tę baśń. A tutaj mamy odgrzewany kotlet. Co prawda jest on podany ze smaczną surówką, na eleganckim talerzu, no ale jednak nie jest świeży…


Na „Kopciuszka” wybrałam się dla trzech aktorów. I nie zawiedli mnie. Cate Blanchett jako macocha jest świetna. Gdy tylko pojawiała się na ekranie, to przyćmiewała inne postacie. Zagrała zimną, okrutną manipulantkę, kobietę poruszającą się z naturalnym dostojeństwem i gracją. Na równi z nią oceniam Helenę Bonham Carter, która jak zwykle stworzyła wyjątkową kreację. Jakby się w ogóle nie musiała wysilać, by być trochę zwariowaną i roztrzepaną wróżką chrzestną. W rolę księcia wcielił się… Robb Stark, taka dokładnie była moja pierwsza myśl. Oczywiście, Robbem jest tylko dla fanów serialu „Gra o tron”. Richard Madden poradził sobie dobrze. Zaprezentował się tak jak od niego oczekiwano. Nic ponadto. Gorsza od niego była Lily James. Może wypadłaby odrobinę lepiej, gdyby nie występowała u boku tak utalentowanych aktorek? Jest jak tło. Denerwujące tło, z tą samą miną, wiecznym życzliwym uśmiechem. Już żywsze emocje wywoływały u mnie stworzone za pomocą grafiki komputerowej myszki i brązowy pers macochy (Karriba świadkiem).



Wielką zaletą filmu są stroje. Bajecznie kolorowe suknie. Cudne! Siostry Kopciuszka i ich matka co rusz pojawiają się w innej kreacji, a każda z nich ma indywidualny charakter. Dominują intensywne barwy, ich nietypowe zestawienia i wzory. Dodajmy do tego jeszcze biżuterię, fryzurę i buty, a dostaniemy idealną całość na miarę tamtych czasów. Książę i jego dwór również się świetnie prezentują. Spodobały mi się też efekty specjalne, gdy zaczarowana karoca i lokaje zmieniają się w dynię i zwierzątka. Fajnie zrobione! Nie sposób nie wspomnieć też o ścieżce dźwiękowej, która była niemal w całości instrumentalna. Ładna, nastrojowa, dopasowana do obrazu. Jedną piosenkę zaśpiewała Lily James, a główną Sonna Rele (usłyszałam ją przy napisach końcowych; szału nie ma, ale wpasowuje się w klimat).

Wszyscy, którzy chcieli obejrzeć klasyczną wersję baśni, nie będą zawiedzeni. Film ma świetną obsadę aktorską (z jednym wyjątkiem) i dla niej samej warto zobaczyć „Kopciuszka”. Ja liczyłam na coś więcej, na nowe spojrzenie na tę historię. Nie dostałam tego. Ale był to mile, naprawdę mile spędzony czas. Z rewelacyjną Cate Blanchett i Heleną Bonham Carter. Są ekranizacje, które chce się jeszcze raz obejrzeć, a potem jeszcze i jeszcze. W tym przypadku takiej ochoty nie mam.


Zdjęcia pochodzą z portalu filmweb.pl

You Might Also Like

3 comments

  1. Stroje bajeczne. Helena mnie porwała :D Kot wymiata :) Cała reszta ujdzie... zresztą, mamy chyba podobne wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że i mnie i mojej córce spodobałoby się bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak kolorowo! A faktycznie to Stark :D

    OdpowiedzUsuń

Archiwum

O blogu

Dość poważnie

Wszystkie teksty opublikowane na tym blogu są mojego autorstwa. Zabraniam ich kopiowania oraz wykorzystywania bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Formularz kontaktowy